|
Wśród 3,5 mln działających w Polsce firm aż 95 proc. to firmy małe i średnie, z czego 99 proc. to mikroprzedsiębiorstwa. Zarówno w Polsce, jak też i w innych państwach świata, to właśnie firmy należące do sektora MSP pełnią istotną rolę w gospodarce. W Polsce wytwarzają one 48 proc. produktu krajowego brutto i zatrudniają 45 proc. osób czynnych zawodowo. Polska administracja zdaje się tego nie dostrzegać.
To właśnie małe i średnie przedsiębiorstwa, a nie duże molochy stworzyły po roku 1989 najwięcej nowych miejsc pracy, dając zatrudnienie pracownikom upadających wielkich, socjalistycznych przedsiębiorstw. Rządzący wielokrotnie pomijają w swych decyzjach tak kluczową rolę małych i średnich przedsiębiorstw dla rozwoju polskiej gospodarki. Często zdają się zapominać, że stworzenie kolejnego nowego miejsca pracy w dużej firmie to koszty rzędu kilkuset tysięcy złotych lub nawet kilku milionów, często pochodzących z budżetu państwa, podczas gdy stworzenie nowego miejsce pracy w małej firmie wymaga wydatków rzędu kilkuset złotych lub kilku tysięcy. Podejście administracji do MSP jest też często określane mianem „rasizmu ekonomicznego” – polski przedsiębiorca we własnym kraju jest gorzej traktowany niż jego zagraniczny konkurent.
Uciekają w szarą strefę
Wyraźnie to widać na przykładzie licznych barier, na jakie przedsiębiorcy napotykają w swej codziennej działalności. Wśród nich możemy wymienić takie jak niejasne przepisy prawne, skomplikowany system podatkowy, wysokie obciążenia kosztów pracy. Stawianie małym i średnim firmom wysokich wymagań związanych z zatrudnieniem nowych pracowników - takich jak dużym, stabilnym przedsiębiorcom - prowadzi w wielu sytuacjach do rozwoju szarej strefy. Tworząc legalne miejsce pracy, na każde tysiąc zł, które pracownik otrzymuje na rękę należy przekazać dodatkowo 800 zł w postaci ZUS-u, podatków, składek emerytalnych, rentowych i innych. Tak wysokie opodatkowanie pracy stwarza zachętę dla przedsiębiorców do zatrudniania pracowników na czarno. Zapowiadana przez ministra finansów redukcja składki rentowej z obecnych 13 do 7 proc. wydaje się być coraz bardziej odległa.
W licznych apelach przedsiębiorcy jako obszary wymagające największej liberalizacji w zakresie prawa pracy wymieniają zasady wynagradzania za czas choroby i w godzinach nadliczbowych, okres wypowiedzenia, wysokość odpraw oraz definicje powodów rozwiązywania stosunków pracy. Należy również przyspieszyć prace nad nowelizacją ustawy o swobodzie działalności gospodarczej. Możliwość tymczasowego zawieszenia działalności, czy instytucja jednego okienka to rozwiązania mocno oczekiwane przez przedsiębiorców. Rząd powinien dołożyć wszelkich starań, aby skrócić czas oczekiwania na ich wprowadzenie.
Małe (widocznie) nie jest piękne
Obserwując tworzone obecnie unijne programy operacyjne i ich priorytety wyraźnie widać, że nadal w uprzywilejowanej pozycji pozostają firmy duże. Firmy należące do sektora MSP w latach 2007-2013 będą mogły korzystać ze środków zgromadzonych w programach krajowych: m.in. w Innowacyjnej Gospodarce, Kapitale Ludzkim oraz ze środków regionalnych programów operacyjnych opracowywanych indywidualnie przez każde z województw. Zarówno w programach operacyjnych krajowych, jak i w regionalnych jednym z najistotniejszych kryteriów decydujących o przyznaniu dofinansowania będzie szeroko rozumiana innowacyjność: produktowa, procesowa, technologiczna. Przywiązywanie tak wielkiej wagi do innowacyjności może spowodować, że wiele projektów, które mogłyby być zrealizowane przez małe i średnie firmy, z góry skazane będzie na niepowodzenia w zestawieniu z projektami dużych firm, którym łatwiej będzie wykazać innowacyjność projektu w skali kraju, czy nawet świata. Działania takie przyczyniają się do spychania rodzimych małych i średnich firm na margines życia gospodarczego. W efekcie może to oznaczać wyższe bezrobocie i większą inflację.
Będące w gestii marszałków województw regionalne programy operacyjne wzorem programów krajowych przeznaczają niewielkie środki na rozwój przedsiębiorczości. Przykładowo w RPO województwa mazowieckiego bezpośrednio do przedsiębiorców skierowany jest w zasadzie jedynie priorytet I; „Tworzenie warunków dla rozwoju potencjału innowacyjnego i rozwoju przedsiębiorczości na Mazowszu”. W ramach tego priorytetu do wykorzystania będzie 430,4 mln euro, co stanowi zaledwie 23,5 proc. środków pochodzących z Unii Europejskiej na realizację programu regionalnego na Mazowszu.
Równie istotnym problemem związanym z funduszami strukturalnymi jest konieczność uproszczenie procedur aplikowania o te środki. Firmy dysponują zbyt małymi zasobami kadrowymi w ramach konkretnej firmy, aby móc zaangażować kilkoro ludzi do analizowania skomplikowanych wytycznych, czy kompletowania nadmiernej ilości zbędnych dokumentów. Często się zdarza, że skomplikowane procedury zniechęcają przedsiębiorców już na starcie, co jest zjawiskiem szczególnie niekorzystnym. Szerzej powinno się uwzględnić opinie przedsiębiorców na etapie opracowywania programów operacyjnych i ich uzupełnień. Należy przeznaczyć również większe środki na rozwój instytucji otoczenia biznesu. Ważne, by wsparcie to było skierowane szczególnie do instytucji bliskich przedsiębiorcom, znających specyfikę i charakter ich działalności.
Na drodze realizacji wielu przedsięwzięć przez małego lub średniego przedsiębiorcę często stoi brak kapitału. Banki zachęcane przez rząd możliwością zakupu obligacji rządowych nie chcą się interesować sektorem MSP, w przypadku którego generowany zysk jest często niezadowalający, gdy porównujemy go z zyskiem realizowanym przy obsłudze większych firm. Może rozwiązaniem tych problemów byłoby stworzenie z pomocą finansową państwa specjalnego banku, który zajmowałby się obsługą małych i średnich firm? Na niewielką skalę problemy z finansowaniem MSP rozwiązują istniejące fundusze pożyczkowe i poręczeniowe.
Ukłon w stronę MSP
Zarządzany przez Bank Gospodarstwa Krajowego Fundusz Poręczeń Unijnych pomógł wielu firmom zdobyć niezbędny kapitał, szczególnie na początku, kiedy konkretne przedsięwzięcie nie generowało jeszcze zysków. Na pozytywną ocenę zasługują również ostatnie propozycje zmian Ministerstwa Gospodarki w sprawie kredytu technologicznego. Dotychczas jedyną instytucją przyznającą środki z kredytu technologicznego był BGK. Aby zwiększyć jego wykorzystanie i aby fundusze te mogły trafić do przedsiębiorców w jak najkrótszym czasie Ministerstwo Gospodarki proponuje, żeby kredyt technologiczny mogły przyznawać ze środków własnych banki komercyjne. Przedsiębiorcy mogliby w BGK ubiegać się o tzw. premię technologiczną na jego spłatę. Resort gospodarki dąży do tego, by środki kredytu technologicznego były przeznaczone na wdrażanie nowych technologii tylko w mikro, małych i średnich przedsiębiorstwach. Zdaniem ministra gospodarki wpłynie to w sposób zdecydowany na zwiększenie innowacyjności, a poprzez to i konkurencyjności sektora małych i średnich przedsiębiorstw. W celu zasilenia kredytu technologicznego środkami unijnymi ministerstwo zdecydowało się włączyć ten mechanizm do programu Innowacyjna Gospodarka. Jak pokazały doświadczenia Banku Gospodarstwa Krajowego przy zarządzaniu zarówno kredytem technologicznym, jak i funduszem poręczeń unijnych środki finansowe przeznaczone na takie wsparcie są nadal niewystarczające. Może wzorem Ministerstwa Gospodarki powinni pójść marszałkowie województw, mający decydujący głos przy opracowywaniu regionalnych programów operacyjnych i znaleźć w nich środki na lokalne fundusze poręczeniowe?
Monika Muranowicz Fundacja Małych i Średnich Przedsiębiorstw
|